2010-06-25

Magiczna druga połowa roku

Felieton Marcina Mroza

Niektórzy twierdzą, że gdy na początku roku spytać ekonomistę o możliwe zmiany sytuacji gospodarczej, to z pewnością odpowie asekuracyjnie: "w drugiej połowie roku". Pomijając nieco złośliwy podtekst takiego twierdzenia, wydaje się, że w tym roku odpowiedź taka może być trafna jak nigdy dotąd. Do takiego wniosku skłaniają ostatnie badania sentymentu inwestycyjnego. Choćby wyniki kwartalnej ankiety agencji Bloomberg. Zgodnie z tym badaniem perspektywy gospodarki światowej wciąż nie są najlepsze. Globalnego pogorszenia gospodarczego oczekuje 42 proc. badanych, podczas gdy polepszenia tylko 28 proc. W tym kontekście ciekawie wygląda bilans odpowiedzi na pytanie o klasy aktywów, które, zgodnie z oczekiwaniami ankietowanych, powinny pokazać w najbliższych 12 miesiącach najwyższą stopę zwrotu. W pierwszej trójce najbardziej obiecujących znalazły się akcje (35 proc.), surowce (23 proc.) i waluty (20 proc.). Jednocześnie obligacje i nieruchomości wskazywane są jako aktywa, które potencjalnie mogą dać najniższą stopę zwrotu (odpowiednio 36 i 24 proc. odpowiedzi). Powyższe preferencje znajdują również odzwierciedlenie w odpowiedzi na pytanie o zmiany zaangażowania w poszczególne klasy aktywów. Najwięcej ankietowanych deklaruje wzrost zaangażowania w akcje i surowce (odpowiednio 42 proc. i 30 proc.) oraz spadek, jeśli chodzi o obligacje rządowe i gotówkę (42 i 26 proc.). Ciekawy obraz wyłania się z powyższych danych, choć trudny do zrozumienia. Inwestorzy uważają, że sytuacja gospodarcza może się pogorszyć, a jednocześnie wierzą, że najlepsze wyniki pokażą aktywa, które zyski przynoszą zwykle przy mocnym, fundamentalnym ożywieniu. Gdzie tu sens, gdzie logika? Wbrew pozorom sprzeczność ta nie musi być trudna do wytłumaczenia. Nieco spekulując, można postawić tezę, że wzrost indeksów giełdowych, który miał miejsce w roku ubiegłym i przez część roku bieżącego, był wzrostem na wyrost. Dyskontował scenariusz zakładający, że w tym roku zobaczymy koniec kryzysu finansowego i spokojne ożywienie globalnej gospodarki. Teraz okazuje się, że kryzys się nie zakończył, a nawet dziś - w połowie roku - ożywienie globalne trudno uznać za przesądzone. A portfele inwestycyjne na ten rok konstruowano przecież pod kątem bezproblemowego ożywienia. Nic więc dziwnego, że globalne rynki tańczą w rytm kolejnych danych ze sfery realnej i z nadzieją ocierająca się o panikę wypatrują oznak ożywienia. Szczególnie w USA, które - zgodnie z powszechnym przekonaniem - powinny być pierwszą gospodarką dotkniętą kryzysem, która wejdzie na ścieżkę szybszego wzrostu. I tu właśnie ujawnia się ogromna waga drugiej połowy tego roku. A szczególnie tego, czy zobaczymy wówczas długo wyczekiwane ożywienie w amerykańskiej gospodarce czy też - jak chcą pesymiści - ziści się scenariusz podwójnego dna recesji. I to, który z powyższych scenariuszy uwiarygodnią dane nadchodzące w kolejnych miesiącach, powinno przesądzić o trendzie na rynkach finansowych w ciągu kolejnych kwartałów. Lecz jest i druga strona medalu. Dopóki nie zobaczymy przekonujących informacji odnośnie do scenariusza fundamentalnego, rynki pozostaną tak zmienne i nerwowe jak do tej pory, swym chaotycznym poszukiwaniem okazji do zarobku jako żywo przypominając zachowanie sapera amatora, który, radośnie przytupując, sprawdza, czy pod stopami nie ma min. Najwięcej inwestorów ankietowanych przez agencję Bloomberg deklaruje wzrost zaangażowania w akcje i surowce (odpowiednio 42 proc. i 30 proc.) oraz spadek, jeśli chodzi o obligacje rządowe i gotówkę (42 i 26 proc.)

Artykuł ukazał się w Gazecie Giełdy Parkiet, 25 czerwca 2010 r.

Logowanie

rejestracjazapomniałeś hasła?

© 2012 BNP Paribas Bank Polska SA