Dziennik Gazeta Prawna, autor: Marek Chądzyński, 2010-05-18

Polska nie może schodzić z drogi prowadzącej do strefy euro


Trzeba zahamować wzrost długu publicznego

Tworzenie kalendarza wejścia do strefy euro nie jest dziś priorytetem - uważa premier Donald Tusk. Oby nie była to zapowiedź opóźnień w reformowaniu gospodarki - mówią ekonomiści.

Ekonomiści, z którymi rozmawiał "DGP", nie sądzą, aby eurosceptyczny ton w wypowiedziach przedstawicieli rządu oznaczał, że rząd będzie teraz grał na czas we wprowadzaniu reform. Jak mówi Marcin Mróz, główny ekonomista BNP Paribas Fortis, inne czynniki zmuszą władze do zrobienia porządku w finansach publicznych. - Pierwszy to program konwergencji, w którym zobowiązaliśmy się do ograniczania deficytu poniżej 3 proc. PKB w 2012 roku. Drugi to rynek - mówi ekonomista. I dodaje, że na razie duży deficyt i dług publiczny nie odstraszają od nas inwestorów.
- W dłuższym czasie brak postępów w konsolidacji fiskalnej może być przyczyną gorszej oceny polskiej gospodarki - mówi Marcin Mróz. Według ekonomisty to wystarczy, by rząd musiał przeprowadzić niezbędne reformy. - To, czy będziemy chcieli wejść do strefy euro szybciej, czy wolniej, ma drugorzędne znaczenie - mówi Marcin Mróz.

Jest jednak jeszcze jeden czynnik: nie wiadomo, czy bardzo zmęczona kryzysem strefa euro będzie chciała przyjmować nowych członków. Ekonomiści uważają, że wiele zależy od tego, czy Polska potraktuje serio proces integracji. Jak mówi Marcin Mróz, nie wystarczy jednorazowe obniżenie deficytu - rząd musi doprowadzić do tego, aby finanse publiczne były zrównoważone, albo ograniczyć deficyt dużo poniżej wartości referencyjnej. - Wtedy będziemy mieli pole manewru w polityce gospodarczej w przypadku wystąpienia jakiegoś silnego wstrząsu. Trzeba pamiętać o tym, że nie będziemy już mieli ani własnej waluty, ani stóp procentowych - mówi ekonomista BNP Paribas Fortis.

Logowanie

rejestracjazapomniałeś hasła?

© 2012 BNP Paribas Bank Polska SA