Bank zmieniającego się świata

Obligacje Skarbu Państwa a obligacje przedsiębiorstw. Czym się różnią?

Obligacje inwestycje

Rekordowo niskie oprocentowanie lokat w bankach zachęciło Polaków do masowego poszukiwania alternatywnych sposobów na ulokowanie oszczędności. Na pierwszy rzut oka bezpieczną propozycją mogą wydawać się obligacje. To prawda, ale tylko częściowo. Nawet bowiem inwestowanie w te papiery wartościowe może być bardzo ryzykowne.

Po serii trzech tegorocznych obniżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej (główna stopa referencyjna to obecnie 0,1 proc.) oprocentowanie lokat w bankach nie tylko nie pozwala ich posiadaczom na rozsądne zyski, ale również jest zbyt niskie, by uchronić ich przed realnymi skutkami wzrostu cen. Oznacza to, że przy obecnym wskaźniku inflacji (3,3 proc. r/r w czerwcu) środki zgromadzone na lokatach realnie tracą na wartości. Taka sytuacja potrwa do momentu, gdy oprocentowanie depozytów ruszy w górę (po ewentualnej podwyżce stóp procentowych), a inflacja zacznie spadać. Na razie nie sposób dokładnie przewidzieć, kiedy może to nastąpić.

Taki rozwój wypadków spowodował, że Polacy masowo ruszyli do szukania alternatywnych źródeł zysków. Wiele osób, które nigdy nie trzymały środków w innym miejscu niż bank, spotka się zapewne z pojęciem „obligacja”, często utożsamianym z bezpiecznym lokowaniem pieniędzy. Czy to zawsze prawda?

Czym są obligacje?

Najprościej mówiąc, z obligacjami mamy do czynienia wtedy, gdy jedna strona transakcji zaciąga pożyczkę u drugiej. Dowodem na zaciągnięcie długu są właśnie obligacje – każda z nich ma określoną wartość nominalną, np. 100 zł. W takim przypadku dłużnik, pożyczając 1000 zł, musi wystawić pożyczkodawcy 10 obligacji po 100 zł za sztukę.

Posiadacz obligacji może umówić się z dłużnikiem, że np. ten będzie płacił mu co miesiąc określone odsetki, a po jakimś okresie odkupi obligacje za kwotę, którą wcześniej uzyskał z pożyczki. Inną możliwością jest zakup obligacji po cenie niższej od wartości, która znajdzie się na obligacjach, a później wykup ich (przez dłużnika) za pełną kwotę.

Trzymając się naszego przykładu: inwestor może np. kupić 10 obligacji o łącznej wartości 1000 zł (100 zł za sztukę), ale zapłaci za nie 950 zł (95 zł za sztukę). Dłużnik nie będzie mu płacił regularnych odsetek, ale po określonym czasie wykupi je za równe 1000 zł. Zysk inwestora wyniesie więc 50 zł.

Co istotne, obligacja to papier wartościowy – jej posiadacz w każdej chwili może ją sprzedać kolejnej osobie, nie czekając na spłatę długu. Wówczas dłużnik zaczyna spłacać odsetki nowemu właścicielowi obligacji.

Po drugie, obligacje to wyłącznie poświadczenie długu. Nie dają swoim posiadaczom żadnych praw do decydowania o losach podmiotu, który je wystawił – to podstawowa różnica w stosunku do akcji. Posiadacz akcji ma bowiem prawo np. do udziału w zyskach spółki, w której jest akcjonariuszem (dywidendy), bądź do udziału w walnych zgromadzeniach podejmujących ważne decyzje.

Obligacje skarbowe. Bezpieczeństwo gwarantowane przez państwo

Skoro ustaliliśmy już, czym są obligacje, warto zastanowić się, skąd bierze się powszechna opinia o tym, że stanowią one bezpieczną inwestycję. Odpowiedź jest dość prosta: obligacje często utożsamia się wyłącznie z jednym ich rodzajem, a mianowicie obligacjami Skarbu Państwa (określanymi też jako obligacje skarbowe).

Osoby, które kupują obligacje Skarbu Państwa, nie robią nic innego jak pożyczają własne oszczędności państwu. Środki trafiają do kasy państwa, by rząd mógł realizować wydatki budżetowe. W zamian państwo wypłaca posiadaczom obligacji odsetki, a po określonym czasie odkupuje od nich te papiery.

Bezpieczeństwo takiej inwestycji bierze się stąd, że nikt nie zakłada scenariusza, by państwo mogło stać się niewypłacalne i w rezultacie nie spłacić swoich długów. To oczywiście rozsądne przekonanie, choć nie można zapominać o znanych z historii przykładach krajów, które stanęły na granicy bankructwa, np. Grecja czy Argentyna.

Zakładając jednak, że państwo jest wypłacalne, obligacje skarbowe mogą być ciekawą alternatywą dla lokat. W aktualnej ofercie rządu można znaleźć np. 4-letnie obligacje, których oprocentowanie (w skali roku) w pierwszym roku jest stałe, ale od drugiego uzależnia się je od wskaźnika inflacji, powiększanego o marżę w wysokości 0,75 pkt. proc. W praktyce oznacza to, że tak skonstruowane obligacje chronią oszczędności przed utratą realnej wartości. Inwestorzy długoterminowi mogą też znaleźć propozycje obligacji 10-, a nawet 12-letnich.

Obligacje skarbowe w ostatnich miesiącach cieszą się bardzo dużą popularnością wśród inwestorów indywidualnych. W okresie od początku stycznia do końca maja zainwestowali w nie 13,5 mld zł. To ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Pozostałe obligacje nie dają już gwarancji bezpieczeństwa. Jest prosta zasada

Jak pokazaliśmy, obligacje skarbowe wzbudzają zaufanie inwestorów dlatego, że to państwo gwarantuje spłatę zaciągniętej pożyczki. Jest więc wiarygodnym pożyczkobiorcą.

Ale Skarb Państwa to nie jedyny podmiot, który może sprzedawać obligacje każdemu z nas (fachowo mówi się o tym, że prowadzi emisję obligacji). Zobowiązania mogą w ten sposób również zaciągać np. samorządy, spółki komunalne, a także prywatne przedsiębiorstwa. Każdy z tych podmiotów może mieć inne cele związane z emisją, np. gmina będzie szukać w ten sposób pieniędzy na realizację dużego obiektu sportowego, a prywatna spółka – na zakup maszyn.

I właśnie w tym momencie osoba planująca ulokować oszczędności w obligacjach staje przed największym wyzwaniem – komu zaufać? Jak już powiedzieliśmy, obligacje nie dają ich posiadaczom żadnych praw własności w przedsięwzięciu, które finansują. Wszystko sprowadza się więc do zaufania, że pieniądze wrócą do inwestora wraz z umówionym zyskiem.

Generalnie obligacje gminne też można uznać za w miarę bezpieczne. Z prywatnymi przedsiębiorstwami sprawa ma się już inaczej – w ich przypadku nikt nie da inwestorowi gwarancji, że np. załamanie na rynku nie spowoduje kłopotów firmy, a nawet jej bankructwa. W takiej sytuacji inwestor będzie miał duże kłopoty z odzyskaniem powierzonych spółce środków (tutaj wiele zależy o samej konstrukcji obligacji, np. tego czy ma zabezpieczenie na majątku spółki).

W przypadku obligacji przedsiębiorstw (tzw. korporacyjnych) cała sztuka sprowadza się więc do prawidłowej oceny, czy dana firma będzie wypłacalna. Inwestor musi więc wykonać podobne zadanie do banku, który przed udzieleniem kredytu sprawdza wiarygodność przedsiębiorcy.

Dlatego zanim powierzymy pieniądze konkretnej firmie inwestując w obligacje, warto przynajmniej sprawdzić,  jakie perspektywy ma branża, w której ona działa. Dobrym pomysłem jest również zweryfikowanie jej wiarygodności w rejestrach dłużników oraz dokładna lektura dokumentów, które firma ma obowiązek opublikować, proponując inwestorom inwestycję (np. memorandum informacyjne).

Jednak przede wszystkim warto pamiętać o jednej podstawowej zasadzie, która ZAWSZE obowiązuje w świecie inwestycji. A mianowicie: im większy jest zysk, który nam ktoś obiecuje, tym większe ryzyko utraty części bądź całości inwestowanych środków. Nie bez powodu obligacje Skarbu Państwa w najlepszym wypadku dają zyski symbolicznie przekraczające poziom inflacji, podczas gdy prywatnym podmiotom zdarza się oferować odsetki w wysokości 6-10 proc. w skali roku. Obietnica wysokich zysków zawsze powinna wzbudzić naszą czujność. Bez pełnej wiedzy na temat konkretnego produktu inwestycyjnego i ryzyka, które za nim stoi, nie inwestujmy. Pośpiech może nas bardzo dużo kosztować. Co więcej, jest on zupełnie niepotrzebny, bo kolejne okazje do ulokowania oszczędności  z pewnością pojawią się bardzo szybko.

Warto wiedzieć

Zasady emitowania obligacji skarbowych są w Polsce regulowane przez Ustawę o finansach publicznych oraz rozporządzenia Ministra Finansów. Z kolei obligacje nieskarbowe (w tym obligacje przedsiębiorstw) podlegają przepisom Ustawy o obligacjach – ten dokument ma tylko 36 stron. Dlatego – zanim zdecydujemy się na inwestycję – warto dokładnie się z nim zapoznać.

 

 

 

POPRZEDNI ARTYKUŁ

Ekologia drzewa ochrona środowiska

Drzewa między betonami. O zielonym kapitale miasta – analiza

Nie da się żyć bez tlenu, a drzewa to jego ważni producenci. Potrzeba około dwóch dużych drzew, by zaspokoić roczne…

Czytaj więcej

NASTĘPNY ARTYKUŁ

Działalność gospodarcza

Działalność gospodarcza – sprawdź, ile musisz mieć na start

Początkujący przedsiębiorcy z oczywistych powodów muszą liczyć koszty.  W większości przypadków nie jesteśmy w stanie precyzyjnie przewidzieć jak dochodowy będzie…

Czytaj więcej