Bank zmieniającego się świata

Wydarzenia na Bliskim Wschodzie – co oznaczają dla rynków i Państwa inwestycji? Zapis webinaru

Pustynia Bliskiego Wschodu

Spis treści

Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie, obejmująca konflikt zbrojny z udziałem Stanów Zjednoczonych, Iranu oraz Izraela, stała się jednym z istotnych czynników, które kształtują obecną sytuację na globalnym rynku surowców. W obliczu zmieniającego się otoczenia geopolitycznego inwestorzy stają przed koniecznością weryfikacji dotychczasowych strategii.

Zapraszamy do zapoznania się z zapisem webinaru, który poprowadzili eksperci Biura Maklerskiego Banku BNP Paribas – Jerzy Nikorowski oraz Michał Krajczewski.

 

Sytuacja na rynku surowców w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie

Jerzy Nikorowski

Jest godzina 18:00. Dzień dobry państwu. Witamy serdecznie. Mam na imię Jerzy Nikorowski. Jestem dyrektorem Biura Maklerskiego Banku BNP Paribas Polska i dzisiaj wraz z panem Michałem Krajczewskim będziemy mieli przyjemność porozmawiać na temat tego jak wygląda sytuacja na rynku surowców w kontekście wojny, która ma miejsce na Bliskim Wschodzie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Iranem oraz Izraelem.

Z perspektywy naszej organizacji chcielibyśmy przedstawić oczywiście nową ocenę atrakcyjności poszczególnych inwestycji oraz również spojrzeć na to, w jaki sposób to wydarzenie wpływa na dotychczasową budowę portfela inwestycyjnego, które instrumenty finansowe są bardziej narażone, a które być może akurat dzięki temu co się wydarzyło zyskały na atrakcyjności. Więc chciałbym tym sposobem przekazać teraz mikrofon koledze.

Michał Krajczewski

Dzień dobry. Witam państwa. Z tej strony Michał Krajczewski. Jestem kierownikiem Zespołu Doradców Inwestycyjnych. Chciałem państwu przybliżyć trochę sytuację, jaką teraz mamy na rynkach finansowych.

Nareszcie w centrum uwagi mamy rynki surowców z uwagi na to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Dlaczego to jest takie ważne? Po pierwsze, co pokazujemy na wykresie przygotowanym przez agencję Bloomberg, istotnym udziałem jest handel surowców z krajów Zatoki Perskiej do innych regionów świata. Tu szczególnie widzimy, że ten udział w takim zużyciu energii czy zużyciu tych poszczególnych surowców takich jak ropa naftowa, benzyna, gaz i generalnie paliwa są bardzo wysokie, czy to w Azji, czy w Afryce. Jakby ten import do tych regionów świata z krajów zatoki perskiej często przekracza powyżej 80%. W przypadku Europy jakby ten import paliw z tego kierunku to jest prawie 50%. No tu najmniej narażone jest Ameryka – poniżej 20% importu.

Stany Zjednoczone są eksporterem, jeżeli chodzi o ropę i gaz, więc tutaj te zakłócenia, jeżeli chodzi o przepływy statków przez cieśninę Ormuz, co obrazowo pokazujemy na wykresie po prawej stronie, mogą bardzo mocno rzutować na sytuację nie tylko na rynku surowców, no ale i szerzej, prędzej czy później odbić się na gospodarce.

Wydobycie ropy naftowej właśnie w krajach zatoki perskiej, patrząc statystycznie, to jest prawie 20% światowego wydobycia. Większość z tego jest eksportowana na zewnątrz właśnie tak jak tutaj na tych kolorowych słupkach pokazujemy. Jest to duży udział, jeżeli chodzi o import w poszczególnych krajach.

Jeżeli chodzi o gaz, wprawdzie Katar może nie jest tak dużym producentem – no bo też trzeba pamiętać, że o ile ropa naftowa jest łatwiejsza w przewożeniu – gaz częściej jest konsumowany lokalnie. Pomimo tego, że produkcja gazu w Katarze stanowi zaledwie parę procent takiej globalnej produkcji, to jego eksport to jest też około 20% udziału w takim globalnym eksporcie. Nie wszystkie kraje z tej technologii gazu skroplonego, czyli LNG korzystają. A jeżeli korzystają, to wtedy właśnie ten udział importu z kierunku Bliskiego Wschodu jest duży.

Uzależnienie Polski od importu surowców energetycznych

Zresztą i Polska jest importerem energii czy bardziej surowców energetycznych, czy to, jeżeli chodzi o ropę, czy o gaz. W większym stopniu jesteśmy uzależnieni od importu ropy. Tutaj właśnie szczególnie ten kierunek Bliskiego Wschodu, czy w szczególności nasz kraj w coraz większej mierze kupuje ropę z Arabii Saudyjskiej.

Z uwagi na wojnę Rosji z Ukrainą przestaliśmy importować ropę i gaz z tego kierunku wschodniego. Ropę zaczęliśmy importować w dużej mierze właśnie z Arabii Saudyjskiej. No i tak jak kiedyś mniej więcej 10% udziału krajowego importu było z Arabii Saudyjskiej, teraz te liczby w zależności od okresu wahają się pomiędzy 40 a 60%.

Akurat gazu mocno z tego kierunku nie importujemy, bardziej jest to import ze Stanów. Natomiast, jeżeli generalnie globalne ceny ropy i gazu rosną, no to nawet jeżeli nie jesteśmy w pełni uzależnieni od importu z tego kierunku, to oczywiście te wysokie ceny są. Przy czym na razie można powiedzieć na szczęście mówimy o wysokich cenach, a nie w ogóle o brakach, tak na rynku paliw.

Obecny kryzys na tle historycznym

Jak ten kryzys wygląda obecnie na tym tle historycznym?

Przede wszystkim zacząłbym od tych wykresów po lewej stronie. One oba pokazują to, że taka zależność globalnej gospodarki od cen energii maleje. Tak, mamy postęp technologiczny, mamy coraz efektywniejsze wykorzystanie energii, postępuje rozwój technologii OZE, więc to jak na tym dolnym wykresie liniowym pokazujemy – to jest akurat dla Stanów Zjednoczonych – ale mniej więcej tak to działa na całym świecie. Dla Stanów są najpełniejsze, najdłuższe statystyki. Ten wykres pokazuje jakby stopień takiej energochłonności gospodarki czy zużycia energii per jednostka wzrostu gospodarczego.

Po II wojnie światowej do lat 80. to zużycie energii, szczególnie właśnie ropa, gaz, rosło. Węgiel już wtedy malał. Wtedy te kryzysy, szoki naftowe w latach 70. przestawiły ten postęp technologiczny i efektywność energetyczną. Od tamtego momentu wzrost PKB, każda kolejna powiedzmy jednostka wzrostu gospodarczego, potrzebowała coraz mniej dodatkowych jednostek energii, tak mówiąc statystycznie.

Dlatego jak patrzymy na tym wykresie u góry, pomimo tego, że obecnie szok po stronie podaży, czyli produkcji ropy czy gazu, jest większy niż w latach 70. (czyli tutaj na dole), to jest właśnie taki procentowy udział tych powiedzmy problemów z dostawami ropy czy dotkniętej podaży i to jest więcej niż było w latach 70. Wtedy pomiędzy 5 a 10% globalnej podaży było uciętej z uwagi na wojny w regionie. Teraz to jest bliżej 20%. Tak jakby mniejsza ta intensywność energetyczna czy mniejsze potrzeby, większa wydajność gospodarki, powoduje to, że jakby tak od razu poza wzrostem cen, ten wpływ na gospodarkę nie jest tak gwałtowny, tak jak to miało miejsce wtedy. Więc z jednej strony gospodarczo czy rynkowo daleko nam jest do tych szoków z lat 70. Szczególnie jak spojrzymy na wykresy cen ropy naftowej, wtedy z tych bardzo niskich poziomów cena ropy w Ameryce, to około 10 dolarów, czy trochę ponad za baryłkę, wzrosło kilkuset procent w bardzo krótkim okresie.

Więc z obecnych cen, tak jak mieliśmy przed wojną, 60-70 dolarów za baryłkę, to taki sam wzrost cen jak w latach 70., oznaczałby około 600 dolarów za baryłkę, a do tego nam jest daleko. Uważamy to w zasadzie za nieprawdopodobne, więc też wpływ gospodarczy nie jest taki duży.

Też jak patrzymy na ceny ropy nie w takim ujęciu nominalnym, gdzie rzeczywiście jesteśmy coraz bliżej tych historycznych maksimów pierwszy raz od roku 2022, ta amerykańska ropa WTI przekroczyła poziom 100 dolarów za baryłkę. Ale jeżeli weźmiemy taką realną cenę ropy czy wykres na dole (taka bardziej jasna niebieska linia), czyli z przyjęciem tego, jak inflacja zmieniała się na przestrzeni lat, to ta cena nie była aż taka wysoka. Wręcz powiedziałbym jesteśmy na poziomach takich wielu dziesięcioletnich historycznych średnich, więc to też nie jest taki gwałtowny szok jak w latach 70. Jest oczywiście wpływ z uwagi na wyższe ceny ropy naftowej, więc to może przełożyć się na wolniejszy wzrost gospodarczy. Teraz jednak ten scenariusz recesyjny jest daleki.

Jeżeli mówimy o gospodarkach zagranicznych, to właśnie Stany Zjednoczone powinny wykazać względną odporność właśnie z wagi na malejącą energochłonność. Stany Zjednoczone w ostatnich latach z uwagi na bum łupkowy stały się producentem netto, czy eksporterem ropy i gazu. Też mamy inne tutaj czynniki równoważące te wyższe ceny energii, szczególnie po stronie konsumentów.

Mieliśmy uchwalone w zeszłym One Big Beautiful Bill, czyli ustawę Trumpa mówiącą o obniżkach podatków, większych zwrotach z podatków. Widać w statystykach, że zwroty podatkowe są większe na początku tego roku dla amerykańskich konsumentów. I to równoważy wyższe ceny ropy, więc na razie nie mamy obniżonej konsumpcji z tego tytułu.

W Stanach Zjednoczonych mamy bum, jeżeli chodzi o wydatki na budowę centrów związanych z rozwojem sztucznej inteligencji, więc też wyższe ceny ropy czy gazu nie przeszkodzą naszym zdaniem w kontynuowaniu dużych nakładów. No i wreszcie też wysokie wydatki rządowe, wysoki deficyt, który Stany Zjednoczone mają, w tak w krótkim terminie ten wzrost gospodarczy wspiera.

I też jeszcze jedno słowo, jeżeli chodzi o rynek ropy naftowej, dlaczego to nie wygląda w krótkim terminie tak źle?

Tutaj po prawej do zapoznania się taki wykres znalazłem w Internecie, jak ten ubytek z tytułu braku eksportu ropy przez cieśninę Ormuz z różnych stron może być tymczasowo przynajmniej uzupełniony.

W skrócie, nasi analitycy taki wykres przedstawili (po lewej). Szacuje się, że od 14 do 16 czy nawet 18 milionów baryłek ropy nie przepływa przez cieśninę Ormuz. Tutaj przyjmiemy jakąś średnią, no bo też nie zawsze taka maksymalna, nazwijmy to, przepustowość tej cieśniny jest wykorzystywana. Jak nasi analitycy pokazują, jest ten ubytek 14 milionów ton, ale mamy rurociągi i bodajże w Omanie i w Arabii Saudyjskiej, które ponad 4 miliony ton mogą przekierować do innych portów leżących poza cieśniną Ormuz.

Mieliśmy wcześniej cięcia wydobycia przez kraje OPEC, więc kolejne 2 miliony to wydobycie w innych krajach może być zwiększone. Dalej też ponad 2 miliony uwolnienia baryłek ropy z tytułu tych zapasów obowiązkowych. Tutaj głównie Stany Zjednoczone duży udział mają, też niecały milion powiedzmy dziennie tych baryłek gdzieś można nazwijmy to odzyskać, z tego co pływa na statkach – czyli mamy tą taką flotę cieni czy to eksport ropy z Iranu czy Rosji, który omijał sankcje, gdzie postawa Stanów Zjednoczonych no wskazuje, te sankcje mogą być, czy są nawet tymczasowo znoszone, więc te zamrożone zapasy ropy z Iranu czy z Rosji na rynek mogą trafić. Więc z 14 milionów ubytku dziennego robi nam się w krótkim terminie bliżej 5 milionów.

Trzeba wspomnieć o tym, że przed wojną prognozy dotyczące takiego bilansu popytu i podaży dla ropy były negatywne. To znaczy i my i inni analitycy spodziewali się, że w tym roku będzie dosyć wyraźna nadprodukcja ropy, tak generalnie, globalnie. Więc tutaj też kolejne gdzieś 2,5 miliona baryłek z tego tytułu, wyższych zapasów czy właśnie tej wysokiej produkcji gdzie indziej ten niedobór równoważy. Więc tak netto w krótkim terminie ten ubytek podaży to jest tylko 2,5 miliona ton dziennie.

Natomiast oczywiście z tym zastrzeżeniem, że to co tu pokazuję, działa właśnie w krótkim terminie. To jest ten największy problem, że jeżeli nie mamy jakiegoś horyzontu zakończenia tego konfliktu, to prędzej czy później te zapasy, jeżeli chodzi o ropę na statkach, ropę z rezerw jakby obowiązkowych czy możliwości zwiększania produkcji ropy w innych krajach – albo się skończą, albo nie mogą być tak szybko poczynione.

Widziałem takie statystyki, że na razie ta produkcja ropy z łupków w Stanach Zjednoczonych nie zwiększa się, bo tamtejsi producenci nie mają pewności jak długo ten okres wysokich cen potrwa. Żeby nie było tak jak często bywało historycznie, że mamy wyższe ceny, nagle mamy wyższą produkcję i przez to ceny spadają, co oczywiście jest korzystne dla konsumentów, ale nie dla producentów.

Więc dlatego też pewnie część producentów na świecie może być wstrzemięźliwa z nową produkcją, dlatego w krótkim terminie są możliwości, żeby tę sytuację powiedzmy załagodzić. Natomiast, jeżeli zamknięcie cieśniny Ormuz trwałoby powyżej 3 czy 6 miesięcy, to wtedy właśnie relacja popytu i podaży czy na rynku ropy czy na innych rynkach, robi się już niebezpiecznie gorsza.

Gaz jako kluczowy składnik produkcji nawozów

Jeszcze trzeba wspomnieć, że cieśnina Ormuz to nie jest tylko ropa i gaz. Ale pewnie dla wielu krajów na świecie i generalnie dla rolników, dla konsumentów jest istotny udział w produkcji i eksporcie nawozów. Do produkcji nawozów ta tania energia z Bliskiego Wschodu, głównie gaz, jest kluczowym składnikiem. Dlatego taki udział w światowym eksporcie, na przykład siarki to jest ponad 40%, mocznika ponad 30% czy też ważne składniki nawozów – 15% fosforany, 18% amoniak. Właśnie tutaj jak pokazujemy zbiorczo w porównaniu do tych 20% generalnie eksportu ropy czy 27% udziału w morskim eksporcie ropy jest. Więc też te rynki nawozowe są mocno dotknięte. Wzrost cen nawozu, wzrost cen gazu, jest pewnym opóźnieniem, także wzrost cen żywności.

Też na przykład tamtejsze kraje, Iran czy kraje półwyspu arabskiego, są dosyć istotnymi producentami aluminium, więc na tym rynku też mamy dosyć wyraźne wzrosty. No i właśnie pytanie kluczowe – na ile z tej sytuacji na rynku ropy będziemy w stanie przekierować ten przepływ tych surowców, znaleźć nowe źródła popytu podaży czy ograniczenia tego popytu i czy właśnie ten wzrost cen po prostu ten popyt zabije?

Taką analizę fundusz inwestycyjny Bridge Water popełnił na początku miesiąca, porównując to jak od początku miesiąca właśnie (tylko to jest z pierwszej połowy marca – takie zastrzeżenie – więc zmiana ceny na niebieskim słupku od początku miesiąca może nie być już taka aktualna). Tutaj chciałem pokazać taką relację jak oni liczą zmianę cen w trakcie miesiąca do takiej ceny, która powinna zrównoważyć popyt i podaż w trochę dłuższym terminie.

No i to pokazuje, że jeżeli ta sytuacja na Bliskim Wschodzie potrwałaby dłużej niż się obecnie przyjmuje miesiąc czy dwa, to te wzrosty cen często jeszcze mogą się podwoić albo potroić, tak żeby poszczególne rynki zbilansować. To jest właśnie taki pewien sposób pokazania ryzyka, że w krótkim terminie, miesiąc, dwa tego szoku, nazwijmy to, na Bliskim Wschodzie, jest do przeżycia przez światowe rynki, światową gospodarkę. I pewnie stąd jakby nie ma jakiejś paniki na rynkach finansowych. Natomiast no, jeżeli ta sytuacja potrwałaby trzy, sześć miesięcy czy dłużej, no to wtedy pewnie ten wpływ byłby o wiele większy.

Wpływ na gospodarkę europejską – scenariusze

Jeżeli chodzi o wpływ na gospodarkę europejską, nasi ekonomiści trochę dokładniejsze szacunki popełnili, przyjmując kilka scenariuszy dla cen ropy.

Te scenariusze dla cen ropy widzimy po lewej – pierwszy wykres. Od pierwszego scenariusza, czyli taka ciemniejsza zielona linia szybkiej deeskalacji i powrotu tych cen ropy do około 70 dolarów za baryłek aż do scenariusza skrajnego, dalszej eskalacji konfliktu i wzroście cen ropy do około 140 dolarów za baryłek.

W tym skrajnym scenariuszu dla potrzeb prognostycznych, nasi ekonomiści przyjmują spadek poniżej 100 dolarów za baryłkę dopiero na przełomie 2026 i 2027 roku. W zależności od tego, jaki scenariusz przyjmiemy, bardziej optymistyczny czy bardziej pesymistyczny, odpowiednio mamy większy lub mniejszy wpływ na inflację.

Czyli to jest ten środkowy wykres i tutaj widzimy jak tempo inflacji dla tych czterech scenariuszy rośnie. To są te takie stałe linie. Tutaj mamy też prognozę rynkową. To jest taka niebieska przerywana linia – to jest tutaj jak rynek w połowie miesiąca właśnie tą inflację prognozował.

Raczej widzimy, że te prognozy były, bliższe temu scenariuszowi optymistycznemu. Żółty – takie przerywane linie, to jest z kolei prognoza EBC w negatywnym scenariuszu, czyli ta prognoza EBC dla scenariusza negatywnego jest z bliska tej naszej prognozie dla takiego scenariusza lekko negatywnego. Więc to pokazuje, że na razie rynek podchodzi spokojnie.

Jeżeli byśmy mieli jakieś większe i dalsze i dłuższe problemy z cieśniną Ormuz, to jest tu pewne ryzyko czy dla inflacji, czy jak tutaj znowu pokazuje na wykresie po prawej stronie, dla wzrostu gospodarczego. Obecna sytuacja można powiedzieć 0.1, 0.2 punktu procentowego, jeżeli chodzi o dynamikę PKB, odejmuje.

No ale znów ten scenariusz pesymistyczny pokazuje większy wpływ. No i też jak rozpatrujemy wpływ cen ropy, gazu, tutaj wykres kto jest importerem czy eksporterem netto wśród największych gospodarek.

Tak jak wspominałem, USA są eksporterem netto jako jedyny z największych gospodarek na świecie. Chiny, Europa, Indie czy może trochę mniejszym stopniu Japonia. Z tych największych gospodarek, no to jednak jest import netto surowców energetycznych. No i stąd właśnie nasze bardziej pozytywne podejście do gospodarki amerykańskiej niż na przykład do gospodarki europejskiej.

Jeżeli chodzi o gospodarkę polską, my też jesteśmy importerem netto, więc ten wzrost cen też nas obowiązuje. I też jak taką analizę przeprowadzili nasi ekonomiści tutaj w materiale w trakcie miesiąca, pokazują tutaj wpływ bardziej zależny od długości trwania tego szoku. Bo za każdym razem przyjęty jest wzrost cen ropy naftowej o 30%. I z kolei zadajemy sobie pytanie, jak 30% wyższej ceny ropy wpływa na inflację po lewej i na wzrost PKB po prawej w zależności od tego, ile kwartałów ten wzrost się utrzymuje. No i znów tutaj widać, że jeżeli ten szok jest krótki (taka jasnozielona linia jeden kwartał), to ten wpływ jest w zasadzie pomijalny. Jeżeli ten szok jest długi, to pewnie nic nowego nie odkryje, ten wpływ jest o wiele większy.

Tak, czy przyjmiemy cztery kwartały, no to potem po ośmiu kwartałach mamy niższą inflację rok do roku przez efekt bazy. Jak natomiast mamy taki permanentny szok, to widać, że gdzieś dopiero po dwóch latach, jeżeli chodzi o inflację czy o tempo wzrostu gospodarczego, powracamy do takiej ścieżki ze scenariusza, nazwijmy to, bazowego.

Teraz przejdziemy do Outlooku rynkowego i pierwszą część opowie pan Jerzy.

Jerzy Nikorowski

Dziękuję bardzo Michał. Podsumowując pierwszą część, która jest esencją do naszego spotkania dzisiaj ze słuchaczami, zmiana ceny ropy naftowej w przypadku gatunku Brent od początku roku wynosi czasem do 70%, a w okresie trwania konfliktu wahnięcia było od 40 do 60%. Więc nie bez powodu te ostatnie dwa slajdy, które pokazałeś mają gigantyczne przełożenie na oczekiwania inflacyjne.

I jeszcze raz podkreślę, to co chcielibyśmy spróbować zakomunikować, może przemycić też jako podstawową tezę naszego spotkania, to że na ten moment wszystkie prognozy dotyczące inflacji oraz wzrostu PKB opierają się na scenariuszach długości trwania konfliktu. Więc im dłuższy, im bardziej rozciągnięty w czasie jest ten konflikt, tym głębsze przełożenia na inflację i na stopę wzrostu gospodarczego będzie to miało.

Więc dlatego to, o czym chcieliśmy w dalszej części opowiedzieć, to w jaki sposób ta obecna sytuacja implikuje decyzję największych banków centralnych, które to z kolei mają bardzo dużo przełożenia na to, w jaki sposób można konstruować portfel inwestycyjny, jak go skonstruować i z których instrumentów, jeśli chodzi o odpowiednią ekspozycję, ponieważ część instrumentów jest na tyle dobrze wyeksponowana, że wręcz korzysta na zmianie rynkowej i warto je właśnie uwzględnić w portfelu.

Decyzje banków centralnych i rynek obligacji

Zaczniemy tą część prognoz rynkowych od tego, jak patrzymy na oczekiwania względów decyzji największych banków centralnych. I otóż mówiąc początkowo od rezerwy federalnej, czyli decyzji Banku Centralnego Stanów Zjednoczonych, ważne jest to, o czym pan Michał wspomniał też na poprzednich slajdach, że Stany Zjednoczone jako kraj są w bardzo niewielkim stopniu zależne na imporcie ropy naftowej, więc to również inaczej implikuje ścieżkę zachowania Banku Centralnego.

A kolejnym czynnikiem, który też decyduje o tym, w jaki sposób są prognozowane stopy referencyjne w dolarze amerykańskim, to jest to, że Bank Centralny Stanów Zjednoczonych jednak ma podwójny mandat, czyli że nie tylko i nie głównie dba o stabilność cen, czyli że niską inflację, ale jednocześnie jest odpowiedzialny za to, żeby pobudzać wzrost gospodarczy na obszarze Stanów Zjednoczonych, co jednocześnie oznacza, że nawet przy wstępnie występującej presji inflacyjnej, która może się pojawić z uwagi na rosnące ceny surowców energetycznych, decyzja o podniesieniu stóp procentowych, żeby zgasić inflację kosztem niskiego PKB w Stanach Zjednoczonych, nie zapada łatwo. Więc na ten konkretny moment biorąc również pod uwagę, że stopy referencyjne, czyli że ten przedział stopy Fed jest na historycznie relatywnie wysokim poziomie.

Przed Państwem jest wykres po prawej stronie tego slajdu. Linia czerwona to jest ścieżka 100% w Stanach Zjednoczonych. Jak widzimy, mimo że oczywiście jesteśmy znacznie poniżej poziomu z roku 2022, to w dalszym ciągu jesteśmy znacznie powyżej tych poziomów, które obserwowaliśmy w latach poprzednich. Stąd nasze obecne założenie kieruje się w stronę prognozy zerowych podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych do końca roku.

Kolejnym dużym decydentem na rynku monetarnym, na rynku pieniądza, jest Europejski Bank Centralny. I tutaj sytuacja jest odmienna. Stopa referencyjna w strefie EURO jest relatywnie niska na poziomie 2% i również ta wrażliwość całego obszaru europejskiego na szok cenowy, który obecnie właśnie przechodzimy z uwagi na wzrost skokowy cen surowców energetycznych, ta wrażliwość poszczególnych krajów jest różna i znacznie większa niż w przypadku Stanów Zjednoczonych. Stąd oczekiwanie rynkowe na chwilę obecną jest takie, że Europejski Bank Centralny dążąc jednak w największym stopniu do opanowania tendencji inflacyjnych na obszarze strefy EURO, będzie chciał podwyższyć stopy procentowe o 25 punktów bazowych kilkakrotnie do trzech razy w drugiej połowie 2026 roku.

To wszystko ma również bardzo duże przełożenie w jaki sposób oceniana jest potencjalna decyzja NBP, czyli Narodowego Banku Polskiego.

Biorąc pod uwagę, że jeszcze w marcu Narodowy Bank Polski zdecydował się obniżyć stopy procentowe, nie przewidujemy, że kolejne posiedzenie zakończy się podniesieniem stopy procentowej. I również biorąc pod uwagę ścieżkę inflacyjną, czyli ta prognoza, która na ten moment jest komponowana, również wychodzimy z założenia, że podwyżka w 2026 roku jest mało prawdopodobna. I tutaj taki wykrzyknik, disclaimer– wszystkie prognozy, które państwu prezentujemy, są oparte na status quo. Oczywiście w kontekście dynamiki konfliktu, który jest bardzo mocno turbulentny, może się okazać, że pojawiają się nowe czynniki, które skłaniają do rewizji tych prognoz i to oczywiście po naszej stronie będzie powodowało rewizję oceny atrakcyjności poszczególnych klas aktywów, poszczególnych instrumentów. To później przekładamy na decyzję w rekomendacje w ramach usługi doradztwa inwestycyjnego i wysyłamy naszym klientom oczywiście propozycje nowych transakcji, zamiennych, portfelowych.

I teraz przedstawimy państwu w jaki sposób widzimy do końca tego roku decyzję największych banków centralnych mających przełożenia na kluczowe portfele, czyli EURO, USD i PLN. I co jest ważne?

Ważne jest to, że tendencje inflacyjne oraz oczekiwania ruchów w obrębie stóp preferencyjnych banków centralnych ma najgłębsze przełożenie na rynek obligacji. I tutaj jest znamienne to, że od momentu wybuchu konfliktu, o ile rynek akcji czy globalnych, czy rynek krajowy zachowują względną odporność do tego, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, proszę zauważyć, że WIG20 mimo, że się potrafi się wahnąć o 4,5%, to w dalszym ciągu te poziomy, które dzisiaj obserwujemy, nie są zbyt odległe od szczytów, które były jeszcze w lutym tego roku.

Natomiast z kolei rynek obligacji, szczególnie obligacji krajowych, bardzo mocno i głęboko zdyskontował bardzo negatywny scenariusz, ten najgłębszy. Więc patrząc teraz po zachowaniach krzywych rentowności, czyli że to jest poziom wycen obligacji 10-letnich, czyli długoterminowych poszczególnych krajów – Stany Zjednoczone, Polska i Niemcy, Niemcy, jako reprezentant strefy euro, widzimy, że te korekty odbyły się dosyć mocne i wyraziste, co oznacza, że te instrumenty czy bezpośrednio obligacje, które reprezentują właśnie ten obszar, obligacje skarbowe, korporacyjne oraz instrumenty pasywne typu fundusze inwestycyjne oraz ETF’y, które inwestują w obligacje mocno straciły.

Uważamy jednocześnie, że na ten moment ten ruch, tak jak powiedziałem na rentownościach, jest bardzo w daleko idący, czyli że ta poprzeczka oczekiwania co do tego, gdzie będzie stopa referencyjna polska na ten moment jest dosyć daleko ustawiona i za chwilę też odniesiemy to do tego, w jaki sposób to widać w wycenach rynkowych kontraktów na stopę procentową. Więc to co jest zaabsorbowane przez nas to jest fakt, że rynek obligacji wahnął się bardziej niż rynek akcji i rynek obligacji właśnie zakłada to najbardziej pesymistyczny scenariusz w kontekście stopy procentowej oraz podwyżek.

Co również jest istotne i to przypadek krajowy polski. Jesteśmy największym, najbardziej płynnym rynkiem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej dzisiaj. Więc w każdej sytuacji, która jest odpowiedzią na podniesione ryzyko inwestycyjne, jakiekolwiek ruchy kapitału globalnego, światowego w obrębie naszego regionu odbywają się poprzez skracanie pozycji na tych płynnych aktywach, jak jakimi są de facto obligacje skarbowe Polski.

Widzimy również, co jest spójne z całością jakby ewolucji szoku cenowego czy tego konfliktu, o którym rozmawiamy, że rośnie na rynkach globalnych ryzyko kredytowe wyceniane w postaci kontraktów CDS. Oznacza to, że – mówiąc uproszczonym językiem matematyki finansowej – do rentowności obligacji skarbowych ta marża, która jest dodawana dodatkowo przy obligacjach korporacyjnych wzrosła, a dodana marża w rentownościach oznacza spadek cen tychże papierów. Także podwyższone ryzyko rzeczywiście występuje w obrębie wysokochodowych obligacji, nie tylko skarbowych, ale również korporacyjnych. Idąc dalej, jakie to ma implikacje?

Nasze założenie jest następujące. To, co państwo widzą teraz po prawej górnej części tego slajdu, to wycena ścieżki stóp procentowych NBP przez rynek, czyli w jaki sposób kontrakty terminowe na stopę FRA wyceniają decyzję NBP do końca 2026 roku. Otóż one wyceniają podwyżkę co najmniej trzy razy w podobny sposób jak to robi EBC. Natomiast uważamy, że ta wycena jest bardzo wysoko ustawia poprzeczkę, czyli że to jest bardzo pesymistyczny scenariusz na tę chwilę. I odpowiednią decyzją, która może kierować atencje inwestorów, to jest to, że rynek długu, szczególnie obligacji skarbowych jest dosyć mocno wyprzedany. Tym niemniej kreując nasze rekomendacje inwestycyjne obraliśmy ścieżkę ostrożną (konserwatywnego podejścia), czyli że uwzględniamy obligacje w portfelach w dalszym ciągu, ale uwzględniamy te obligacje, które są mniej wrażliwe na ruchy stóp procentowych. To są obligacje o krótkim i średnim terminie zapadania bądź obligacje zmiennokuponowe.

Stąd widzimy, że jeszcze raz podkreślając rynek wycenił głęboki wzrost stopy referencyjnej, czyli że wysokie stopy do końca roku. Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że NBP jeszcze ma duży potencjał, duży margines do sterowania stopą referencyjną w odległości od celu inflacyjnego, czyli że bezpieczeństwo, ten margines jest dosyć wysoki.

Więc to jest nasze krótkie spojrzenie ocenę rynku obligacji.

I teraz jeśli chodzi o kontekst aktywów bardziej zmiennych, surowców, akcji – przekazuję z powrotem mikrofon do studia i tak jakby zaczynając twoją część Michał, chciałbym jeszcze raz zacząć pewnie od pytania, które jest w głowach teraz niejednego inwestora.

No dobrze, skoro oczekujemy tak dużej zmienności, tak dużych ruchów na przynajmniej na cenach ropy naftowej, czy to jest moment, kiedy można to wykorzystać w portfelu? Jak to wykorzystać? Czy są akcje, które jednocześnie poza negatywną reakcją i ucieczką od ryzyka akcje, które pozwolą na zarabiania w tym konkretnym kontekście? Także mikrofon jest w twoich rękach.

Sytuacja na rynku akcji

Michał Krajczewski

Jasne. Najpierw zarysuję kontekst, co widzimy na rynku akcji. Myślę, że potem będzie łatwiej przejść, gdzie są okazje, a czego unikać. Jak wspomniał Jerzy, rynek obligacji tak relatywnie, tak względem swojej historii czy swojej zmienności, dokonał dużej korekty.

Na rynku akcji widzimy korektę, ale te spadki są też powiedziałbym wyraźne, nie jakieś przesadne, nie ma paniki, tak szybkiej wyprzedaży, jak to mieliśmy rok temu przy tym tak zwanym „liberation day”, czyli ogłoszeniu nowych ceł przez Trampa. Wtedy ta panika na rynku była o wiele bardziej widoczna, spadki były szybsze, zmienność bardzo mocno wzrosła, wolumeny były wysokie, no i w ogóle widać było ten ruch na rynku.

Teraz te spadki wydają się być takie bardziej może z angielskiego tłumacząc zorganizowane. No właśnie, nie wiemy tak jak ten konflikt się potoczy. Codziennie prezydent USA jakieś nowe tweety wypuszcza. Można powiedzieć w rytm tego jest już widoczna statystyka – na początku tygodnia odbijamy, prezydent Trump pisze coś pozytywnego, że już zaraz będzie pokój, po czym w trakcie tygodnia tweety jednak zmierzają w taką stronę, że jednak dociskamy Iran i wojna miała trwać 2 tygodnie, ale potrwa 2 miesiące. I rynek z tego powodu wyprzedaje i potem po mocnej wyprzedaży w piątek, bo inwestorzy boją się zostawiać z pozycjami na weekend, w poniedziałek znów mamy pozytywne tweety i sytuacja rozpoczyna się na nowo, więc nie mamy korekt na rynku, natomiast to nie jest nawet 10% od szczytu.

Nie mam na slajdzie, ale historyczne statystyki pokazują, że takiej korekty pomiędzy 5 a 10% średnio z raz na rok możemy się na rynku akcji spodziewać, więc nie traktujemy tych spadków na rynku właśnie akcji jako nadzwyczajnych.

Widzimy pewnie ryzyko przedłużenia tych spadków. Jak tutaj na początku rysowaliśmy sytuację, jeśli ta sytuacja nie potrwałaby 2-3 miesiące, tylko 3-6 miesięcy, to jednak negatywne skutki gospodarcze będą o wiele bardziej widoczne.

Natomiast te spadki obecne na rynku nie są takie duże, bo ciągle mamy do czynienia z myśleniem, że jeżeli zaraz wojna się skończy, to właśnie dużego negatywnego wpływu na gospodarkę, na spółki nie będzie. Więc pewnie też dlatego duża część inwestorów jeszcze tych akcji nie wyprzedaje, bo nie chce ich wyprzedać zbyt wcześnie, jak ciągle są nadzieje na zakończenie tego konfliktu.

Ale jeżeli ten konflikt się nie kończy, to prawdopodobieństwo dłuższej wojny, czy przynajmniej dłuższego okresu wyższych cen surowców rośnie, to z kolei ryzyko dla rynku akcji rośnie. Więc jakby bilansując rynek akcji czy tych ryzykownych aktywów z rynkiem obligacji, w chwili obecnej generalnie przeważamy ten rynek aktywów bezpieczniejszych, czyli obligacji.

To jak Jerzy wspominał, ta korekta była relatywnie większa. Szczególnie na polskim rynku obligacje wydają się nam atrakcyjne. Jeżeli inwestorzy wyceniają trzy podwyżki, nie spodziewamy się żadnej, to naszym zdaniem może tworzyć tu jakąś okazję inwestycyjną. A z kolei w przypadku akcji, to oczywiście jest ryzyko, że one szybko odbiją, jeżeli Trump zakończy wojnę. No ale też jest równie wysokie i pewnie z czasem rosnące ryzyko pogłębienia się spadków, jeżeli wysokie ceny energii utrzymają się. Dlaczego może rynek tak mocno nie spadnie? Wszyscy liczą na to, że to jest krótki epizod. Tutaj pokazuje statystyki z tabeli po prawej czy w takiej formie liniowej po lewej, epizody historyczne ryzyka geopolitycznego były krótkie. Była dosyć wyraźna korekta 5-10%, natomiast ona też równie szybko się kończyła. I rynek po miesiącu, po dwóch, może trochę dłużej, wracał do poprzednich poziomów. Więc pewnie właśnie myślenie jest takie, jak na początku sugerowałem, że jeżeli ten epizod będzie krótki i będziemy mieli tak zwane Taco, czyli Trump wycofa się tak ze swoich gróźb, to rynek szybko powróci i dlatego tutaj inwestorzy mocno tych akcji nie sprzedają.

Natomiast my akcentujemy takie ryzyko, że historycznie patrząc takie duże szoki naftowe, tu nie mówię o jakiś mniejszych czy przejściowych konfliktach, jakkolwiek nie wpływałyby na życie ludzi wtedy, to wpływ na giełdy był jednak niewielki. Takie większe, szoki naftowe jednak na giełdy wpływały negatywnie.

Można sobie prześledzić, jak to wyglądało historycznie. U góry ta niebieska linia to jest zmiana rok do roku indeksu amerykańskiego S&P 500. A na dole taka no ciemno-żółta linia, to jest wzrost cen ropy naftowej rok do roku. Przyjmuje się na rynkach globalnych, że powiedzmy te 100% wzrostu ropy naftowej rok do roku to jest dość negatywny sygnał, który historycznie jednak w większości, nie mówię, że 100% miał skuteczności (pewnie o takie sygnały ciężko), ale historycznie 100% wzrostów cen ropy było na tyle dużym obciążeniem gospodarczym, że i po tym 100% wzroście cen ropy mieliśmy do czynienia z pogorszeniem koniunktury na rynkach akcji. Już coraz bliżej, jeszcze nie jesteśmy na tym poziomie 100%, ale no jeżeli sytuacja się przedłuży, to ta linia żółta będzie się zbliżała do granicznego progu. I wtedy właśnie to ryzyko dla rynku akcji rośnie.

Statystyki jak rynek akcji zachowywał się w przypadku takich szoków naftowych. Były epizody dwucyfrowych spadków od szczytu do dołka. Nawet jeżeli w jakimś dłuższym okresie to było nadrabiane, to jednak często te korekty były wyraźniejsze, chociażby jakiś poprzedni przykład wojny Rosji z Ukrainą czy wojny w Iraku, też do takich korekt doprowadzały. Jak widzimy na wykresie po prawej stronie różne epizody, od lat 70. do lat 90., ta korekta jednak była często wyraźniejsza, tak niż takie małe korekty, jak pokazywałem wcześniej.

Czy ogólnie na razie rynek oczekuje tego, co tutaj mamy, czyli małej korekty, szybkiego taco i jakby rozejścia się sprawy po kościach? My akcentujemy ryzyko, że jeżeli przerwy w dostawach ropy będą dłuższe, to nieliniowo ten wpływ na gospodarkę, na rynki rośnie w sposób negatywny.

Dlaczego na razie też rynki pozostają w miarę stabilnie? Takim filarem hossy są rewizje w górę prognoz zysków na akcje. Bo giełda to jest podstawa inwestowania fundamentalnego, że spółki mają zyski, te zyski w pewien sposób wyceniamy i stąd mamy takie, a nie inne poziomy indeksów giełdowych.

Na razie tutaj też nie ma wpływu czy jakiejś paniki. Jak widzimy po lewej też taki ciekawy wykres znalazłem na Bloombergu. To jest zysk na akcje amerykańskich spółek prognozowany na rok 2026,  ale z wyłączeniem spółek energetycznych, czyli tych, które jakby teraz są beneficjentem. Nawet bez tych spółek energetycznych, od początku miesiąca mamy do czynienia z rewizją w górę prognoz, czyli jak na razie rynkowy konsensus można powiedzieć, nie boi się tej sytuacji. Stawia na siłę amerykańskiej gospodarki.

Jak pokazywaliśmy, oczywiście tutaj ten kierunek amerykański powinien być relatywnie bezpieczniejszy, więc jeżeli byśmy mówili o jakimś nastawieniu geograficznym pewnie w dłuższym terminie, w chwili obecnej można by szukać tych okazji.

Takie nasze nastawienie, czy do rynku europejskiego, czy właśnie do rynku polskiego, czy do rynków azjatyckich w ostatnim czasie grupa BNP obniżała.

Natomiast jeżeli patrzymy na te zmiany prognoz EPS na różnych rynkach, widzimy dużą rewizję od początku roku w przypadku MSCI EM, czyli to jest emerging markets – rynki wschodzące. I też właśnie dobre zachowanie tych indeksów było pochodną pozytywnych oczekiwań co do wzrostu zysków spółek w tym szerokim regionie geograficznym. No pewnie znów jak pokazywaliśmy poszczególne rynki azjatyckie mogą być pod presją, jeżeli chodzi o tę sytuację. No, ale na przykład rynki powiedzmy Ameryki Południowej, producenci surowców może relatywnie lepiej się zachowają, jeżeli mieliśmy do czynienia z dłuższym z dłuższymi problemami.

Widzimy właśnie relatywnie słabsze z kolei rewizje dla niemieckiego Daxsa, nawet troszkę w dół od początku marca to poszło. No ale też nie jest to jakaś duża rewizja w dół. No i tu właśnie jest to ryzyko, no że jeżeli ta sytuacja potrwałaby te 3, 6 czy więcej miesięcy, no to jednak moim zdaniem stawia to pod jakimś znakiem zapytania, czy nadal te zyski w aż tak szybkim tempie w kolejnym roku będą rosły. Jeżeli chodzi o taki aspekt wycenowy, to właśnie z uwagi na to, że te prognozy zysków rosną w silnym tempie, to ta korekta wycen była w ostatnim czasie dosyć znacząca.

No i w sumie dla wszystkich rynków jesteśmy już poniżej średniej za ostatnie 10 lat, czy to dla Sent Peach, dla rynku europejskiego, czy dla emerging market, czy dla WIG-u. Właśnie po prawej pokazujemy jaka jest odległość od tych średnich. Więc znów jak wspominałem taka relatywna atrakcyjność Stanów Zjednoczonych versus Europy, no naszym zdaniem jest ciekawsza dla Stanów, no bo widzimy wycenowo to wygląda, tak versus historyczna średnia.

Podobnie oczywiście rynek amerykański jest handlowany z premią, te mnożniki wycenowe są wyższe. Natomiast w chwili obecnej uważamy, że ta premia ma uzasadnienie biorąc pod uwagę sytuację na rynku surowcowym.

Jeżeli chodzi o nasz rynek, to mieliśmy lekką korektę PDE, czyli wskaźnika wyceny. Natomiast jak patrzymy na te wyceny na rynkach emerging markets, które spadły mocniej niż na naszym rynku, to też jest jakaś ryzyko, że jakby ta relatywna atrakcyjność naszego rynku, gdzie wycena jest 2% poniżej średniej, już jest mniejsza względem relatywnej takiej atrakcyjności szerokiego koszyka rynków rozwijających się, które już jest 6,5% poniżej średniej. Więc też widzimy takie ryzyko, że być może inwestorzy po będą woleli inne rynki emerging markets, a nie polskie, no które są notowane z większym tak dyskontem historycznym. Więc można powiedzieć tak – te wyceny są moim zdaniem cały czas atrakcyjne dla polskiego rynku, ale nie są one już tak atrakcyjne jak to miało miejsce powiedzmy rok czy dwa lata temu.

Jerzy Nikorowski

Michał tutaj jeszcze jedną rzecz się powiedzieć, tylko przerwę ci na sekundkę.

Podkreślam Państwu w jaki sposób można oceniać atrakcyjność klas aktywów jak akcje. Tutaj właśnie pan Michał świetnie to wytłumaczył.

Podkreślamy, że ceny spadły, bo oczywiście jest wahnięcie, jeśli chodzi o cenę nominalną. Poprawiły się też wskaźniki rentowności, zyskowności przedsiębiorstw, co sumarycznie wskazuje na to, że rynek akcji ma potencjał. Natomiast nasze nastawienie względem tej kategorii aktywów na ten moment zakładając ostrożne podejście konserwatywne, jest umiarkowanie negatywne właśnie z uwagi na to, że horyzont przewidywalności decyzji na rynkach akcji, a szczególnie w kontekście tej wrażliwości, którą wykazuje polski rynek akcji, jest dosyć duże.

I mimo, że dostrzegamy długoterminowo i średnioterminowo spory potencjał, po tym, co widzimy dzisiaj na rynkach globalnych, to konstruując portfele jednak staramy się nie doważać ryzyko inwestycyjne w portfelach, czyli że w tym momencie chwilowo nasze nastawienie jest bardziej na zasadzie wait and see, takie przeczekanie i bardziej sprawdzenie,  którą stronę upewni się, utrwali się trend na rynkach globalnych i dopiero później moglibyśmy wykorzystać te okazje, o których mowa na tym poprzednim slajdzie.

Natomiast tymczasowo unikamy ryzyka poprzez przebudowę portfeli bardziej ostrożnych.

Michał Krajczewski

Podsumowując tak geograficznie, w przypadku rynków rozwiniętych, wolimy relatywnie rynek amerykański versus europejski. Mamy większą odporność, na kryzys energetyczny, lepsze te rewizje prognoz, też jakby ten poziom wycen w relacji do średniej jest ten sam, więc lepiej mieć lepszy rynek za tą samą cenę niż gorszy. I jakby trochę podobny podobna konkluzja, jeśli chodzi o Polskę versus emerging markets. Polskę, na razie można powiedzieć nie doważamy czy podchodzimy lekko negatywnie.

Emerging market – szerszy jest koszyk spółek czy szerszy koszyk rynków, więc też są rynki, które korzystają na tej sytuacji.

Jak pokazywaliśmy prognozy dla emerging market, jeśli chodzi o EPS-y, są na razie bardziej pozytywne niż dla rynku polskiego. No i też dyskonto jest względem swojej średniej relatywnie większe. Natomiast ostatnia rzecz, żeby tak nie było, że jakby sam jakiś taki negatywizm przebija, pewnie nawiązując też do początku wypowiedzi – dlaczego też zupełnie gdzieś tam może nie rekomendujemy zupełnego wyjścia i sprzedaży do zera, tak, wszystkiego, co jest na rynku akcji.

Obecnie po tej pierwszej fali wyprzedaży widzimy, że wskaźniki techniczne – nasi ekonomiści liczą taki sumaryczny wskaźnik dla rynku amerykańskiego, ale też podobnie to wygląda dla rynku europejskiego czy dla rynków emerging markets – pokazuje, że no już ten sentyment taki rynkowy, pozycjonowanie inwestorów jednak w krótkim terminie się zmniejszyło. Więc to też stanowi takie warunki, że jeżeli mielibyśmy tu jakieś pozytywne informacje, to też rynek akcji może po prostu szybko odbić. Więc na ile w długim terminie widzimy tu pewne ryzyka, no i stąd jakby ograniczona powiedzmy nasza alokacja, jeżeli chodzi o rynki akcji, no tak w krótkim terminie, cały czas ta szansa na odbicie jednak jest, więc też tutaj zupełnego wyprzedania się do zera na ten moment nie zalecamy.

Tu jednak Trump też jest wrażliwy na zmiany cen ropy, cen obligacji czy cen akcji. Biorąc pod uwagę nadchodzące w Stanach Zjednoczonych wybory takie śródterminowe w listopadzie, zbyt duża korekta na rynkach finansowych może przełożyć się tak na zmianę jego postawy. Z kolei zmiana jego postawy przyczyni się do szybkiego odbicia, więc ryzyko po tej stronie pozytywnej też chcieliśmy zaakcentować.

Finalnie tak jeszcze szybko o samym naszym rynku. Tutaj rzeczywiście był w ostatnim czasie relatywnie silny. Jak wspominaliśmy, jest ryzyko, że dogonimy w dół te rynki emerging markets. Można powiedzieć, że na razie też jest to w jakimś krótkim terminie pozytywny sygnał, że nie jest tak jak kiedyś, że rynki zagraniczne spadały 5%, my spadaliśmy 10. Teraz jesteśmy w tej pozytywnej sytuacji, że tu właśnie rynki zagraniczne często o 10% spadają, a my tylko o 5. Póki jakieś wsparcia, patrząc na wykres nie zostaną poprzebijane, tak też powiedzmy większej paniki tutaj nie widzimy czy nie przewidujemy, tak jak Jerzy to ładnie mówił, jesteśmy w tym trybie wait and see, pozycjonujemy się ostrożnie. Natomiast obserwujemy rynek, bo często wykres też nam jakieś informacje daje. I jeżeli te wsparcia są bronione, to jest jakiś sygnał siły rynku.

Natomiast historycznie, taka strona Qnews, na której analitycy pokazali ścieżki dla WIG – jednak były negatywne w takich przypadkach, kiedy te ceny ropy mocno rosły i przekraczały 100 dolarów za baryłkę, więc w głowie też długoterminowe ryzyka trzeba mieć. W krótkim terminie jeszcze to tak źle nie wygląda, więc po prostu czekamy.

Może jeszcze na zakończenie, żeby też dla Państwa ciekawości przedstawić sytuację na rynku walut.

Sytuacja na rynku walut

Na wykresie mamy po lewej indeks dolara, czyli im jakby wyżej tutaj te kreski są, tym dolar jest mocniejszy. W krótkim terminie mieliśmy odwrót od ryzykownych aktywów, czyli kapitał napływał do dolara, czyli dolar się umacniał, indeks dolara rósł, euro dolar jako kurs spadał. Teraz gdzieś dotarliśmy w krótkim terminie też do istotnych poziomów oporów na dolarze czy wsparć na eurodolarze, więc to znów w krótkim terminie jakieś ryzyko takie pozytywne odbicia tak na tym rynku, a w ślad za tym na rynku akcji stanowi.

Natomiast też, dlaczego ten dolar jest silny? To znów ta sytuacja na rynku energii – Stany są producentem energii, Europa jest importerem. Stąd też kurs euro dosyć jest wrażliwy, jeżeli chodzi o te ceny energii. No i tak po prostu kursy walut się będą poruszać. No im dłużej mamy do czynienia z sytuacją na Bliskim Wschodzie, tym pewnie stopniowo amerykański dolar będzie się umacniał, czyli gdzieś jakiś przynajmniej niewielki potencjał do spadku kursu jest. Teraz szybkie rozwiązanie konfliktu, oczywiście odwrócenie tego ostatniego ruchu, czyli osłabienie amerykańskiego dolara i wzrost kursu euro dolar. Nasza waluta też jest stabilna. Oczekujemy no kontynuacji takiej szerokiego trendu bocznego. Tak jak wcześniej nasze prognozy były powiedzmy bliżej 4,20-4,25, to teraz pewnie ten przedział bardziej byśmy narysowali 4,20 ewentualnie 4,25 do 4,30. Tym czynnikiem ryzyka znów są wyższe ceny energii, pogorszenie tego bilansu handlowego.

Natomiast z drugiej strony liczymy na stabilność naszej waluty z uwagi na to, że jednak te wyniki gospodarcze Polski są relatywnie dobre na tle europejskim. Plus w tym roku mamy bardzo duży napływ środków unijnych i to też będzie walutę wspierać, bo dostajemy euro z Unii. I to euro sprzedajemy, kupujemy złotówki, więc to będzie takie źródło popytu na naszą walutę. Jeżeli nawet inwestorzy zagraniczni, przynajmniej częściowo złotego by sprzedawali, no to rząd, Ministerstwo Finansów, tego złotego po prostu będzie kupował, no bo mamy tutaj duże środki z Unii i to naszym zdaniem kurs będzie stabilizować, więc co do złotego jesteśmy całkiem spokojni.

I wreszcie zaczynając od surowców i kończąc na surowcach, czyli na złocie.

Rynek złota – okazja inwestycyjna

Tutaj też widzimy ciekawą okazję inwestycyjną. To złoto dosyć mocno spadło w marcu. Pewnie kilka przyczyn można by znaleźć jak umocnienie dolara. Wyższe rentowności obligacji skarbowych – historycznie była taka korelacja, że wyższe rentowności, to jest wyższa relatywna atrakcyjność tego bezpiecznego aktywa, jakim są obligacje względem złota. Też pewnie można by taką teorię mieć, że państwa Bliskiego Wschodu na przykład sprzedają częściowo to złoto w celu no pokrycia to wydatków przy braku czy mniejszych przychodach ze sprzedaży ropy. Teraz wydaje nam się, że to jest przejściowa sytuacja. No i to jednak złoto w tym takim niestabilnym otoczeniu będzie korzystać, jako jakby taka bezpieczna przystań czy jako element dywersyfikujący portfel.

I znów po tak dosyć silnej korekcie, czy sytuacja na wykresie nam pokazuje obronę ważnych wsparć, wyprzedanie czy też takie nawet modele bardziej ilościowe naszych ekonomistów, jak tutaj po prawej, one też pokazują, że złoto powiedzmy za mocno przeceniło się czy to jest czerwona linia, to są notowania złota względem jakby takiej hipotetycznej wyceny fundamentalnej tego surowca, czy taka linia ciemnoszara.

I też patrzymy nie tylko na rynek złota, ale na rynek srebra, czyli ten dolny wykres pokazuje się relacje cen złota do srebra. Na początku roku mieliśmy bardzo silną hossę, jeżeli chodzi o rynek srebra, czy jakby ta relacja złota do srebra mocno spadła. Cena srebra rosła szybciej niż cena złota. Teraz mieliśmy trochę do czynienia z odbiciem. Wydaje nam się, że jeżelibyśmy mieli do czynienia z hossą najprawdopodobniej na jednym i drugim surowcu, no jeżeli byśmy tu mieli jakieś znaki zapytania odnośnie tempa wzrostu gospodarczego, bo przypomnijmy, że mamy też wykorzystanie srebra w przemyśle, no to jednak te ceny złota jakby w takim gorszym, nazwijmy to, scenariuszu gospodarczym, mogą być silniejsze od cen srebra.

Jak inwestować w złoto?

No i tym kończę swoją część, także dziękuję bardzo. Jerzy coś chcesz dodać?

Podsumowanie

Jerzy Nikorowski

Tak. Chciałem wykorzystać okazję, że bardzo ładnie zmieściliśmy się w tym czasie, który przewidzieliśmy do prezentowania. Natomiast chciałbym naszym słuchaczom przekazać taką esencję tego, jak widzimy rynek.

Zaczęliśmy rok 2026 w bardzo pozytywnych nastrojach po de facto wieloletniej hossie na rynku akcji, zarówno na rynku akcji globalnych, światowych, jak i w przypadku krajowego rynku akcji. Więc w międzyczasie też widząc bardzo wysokie zaawansowanie wycen, zdążyliśmy obniżyć nasze pozytywne nastawienia do rynku akcji, czyli że przeważaliśmy na początku roku portfele w kierunku instrumentów właśnie akcyjnych. Następny krok, który dokonaliśmy na początku marca, de facto przed marcem, był realizacją zysku, która nam pozwoliła bardziej uodpornić portfolio naszych klientów na turbulencję, na zmienność na rynkach światowych, czyli że zmniejszenie zaangażowania akcji i podniesienie udziału papierów dłużnych.

I kolejna nasza decyzja jest mimo to co wskazaliśmy przed chwilą, mimo tych dużych zalet w dalszym ciągu, które widzimy na poziomie zarówno makro, jako i bardziej mikroekonomicznym, podjęliśmy decyzję o obniżeniu naszego przeważenia do umiarkowania negatywnego, czyli że niedoważenia akcji i większe przeważenia obligacji.

Przy czym w momencie, kiedy rozmawiamy o obligacjach, to co zostało wcześniej podkreślone, preferujemy obligacje krótko i średnioterminowe, z akcentem bardziej na krótką.

I podsumowanie, może taka esencja tego, co również zostało dzisiaj przekazane.

Oczywiście turbulencje na rynkach finansowych zawsze są jakby to jest rzeczą immanentną dla rynków finansowych, żeby występowała zmienność. W chwili obecnej również ta zmienność spowodowała, że wymuszona jest rewizja portfeli inwestycyjnych.

Natomiast to nie jest moment, w którym nie ma tych perełek, nie ma tych okazji inwestycyjnych, które można wykorzystać do zbudowania wartości. Są, natomiast wymagają one częstszej rewizji, częstszego spojrzenia w którą stronę rozwija się sytuacja, szczególnie właśnie w kontekście makroekonomii. I tutaj ze szczególną atencją jeszcze chciałbym wskazać Państwu, że w sytuacjach podwyższonej zmienności, turbulencji, wzrostu niepewności, bardzo ważne jest korzystanie ze sprawdzonych, zweryfikowanych analiz i rekomendacji inwestycyjnych, wykorzystywanie takich produktów, takich usług jak doradztwo inwestycyjne – użyje kryptoreklamy, natomiast jest to uzasadnione w przypadku naszego Biura Maklerskiego.

Usługa Doradztwa Inwestycyjnego Biura Maklerskiego

Jest to usługa, która jest świadczona bezpłatnie i pozwala klientom ocenić we własnym zakresie, czy te proponowane alokacje, propozycje są dobrze dostosowane do rynku, czy klient chce je wykorzystać, bo oczywiście sama część transakcyjna już w rękach klienta pozostaje, natomiast po naszej stronie są analizy, przygotowane raporty i składy portfeli.

Więc kończąc już, w dalszym ciągu inwestowanie jest możliwe, jest dużo okazji, natomiast należy jeszcze bardziej się skupić na rzetelnej analizie selekcji i być może częściej stosować właśnie wykorzystywać rekomendacje ekspertów, takich ekspertów jak przed chwilą właśnie pan Michał Kraszewski przedstawiał spojrzenia zespołu doradztwa inwestycyjnego, do czego serdecznie państwa zachęcamy oczywiście. I tak płynnie możemy przejść do pytań, które się pojawiły na czacie.

Pytania od uczestników webinaru i odpowiedzi ekspertów Biura Maklerskiego Banku BNP Paribas

Pytanie nr 1

Michał Krajczewski

Do jakiego poziomu dojdzie ropa i w jakim okresie będzie duży spadek? Czy tylko cieśnina?

Problem w tym jest, że tak naprawdę nikt nie wie, w jakim terminie będzie szybki spadek. Będzie szybki spadek jak zakończy się wojna i cieśnina Ormuz się odblokuje. Tak trochę akcentowaliśmy, że te szanse na szybki spadek cen ropy maleją wraz z długością trwania tego konfliktu, bo mamy coraz większy ubytek zapasów ropy, które mamy do dyspozycji. No i też, jeżeli cieśnina Ormuz by się odblokowały, to państwa te zapasy będą chciały odbudować, czy nawet pewnie zwiększyć ten poziom, tak na

wszelki wypadek. Więc ten popyt może być wyższy przez dłuższy okres, więc ten poziom równowagi rośnie. W chwili obecnej, jak pokazujemy, jeżeli byśmy mieli w miarę szybki zakończenie konfliktu, no to gdzieś taki poziom pewnie równowagi w okolicach 70-80 dolarów za baryłkę ropy można by szacować. Jeżeli konflikt się będzie przedłużał, to gdzieś pewnie przy tych obecnych 100 dolarów możemy się utrzymywać. Pytanie jak długo? No to pewnie tak pół żartem, pół serio. Można tutaj do prezydenta Trumpa pisać, czy się podzieli swoją tutaj strategią szachów 5D, jakie uprawia. Wydaje mi się – oczywiście pewnie tutaj każdy teraz się może w domorosłego geopolityka bawić – ze strony Iranu nie ma motywacji do szybkiego zakończenia konfliktu, bo można powiedzieć trochę stawiają się Stanom Zjednoczonym, pomimo tego, że są mocno bombardowani.

Pod kątem wojskowym Stany, Izrael mają dużą przewagę nad Iranem, to mimo wszystko Iran cały czas tą cieśninę Ormuz potrafi zablokować i to jest jakaś ich dźwignia negocjacyjna. Oni pewnie będą chcieli to wykorzystać i nie będą chcieli bardzo szybko odpuścić Stanom, bo muszą coś uzyskać w zamian.

A kolei (tak ja przynajmniej myślę), Trump im nic nie chce dać w zamian, bo też chce ogłosić sukces, tak? Wybory zapasem, więc trzeba wygrać wojnę, a nie jakby ją jakoś tak nie wiadomo jak tak zarządzić.

Więc tu jest duży znak zapytania.

Druga część pytania, czy tylko dzisiaj Ormuz ma znaczenie, czy jednak zmowa dużych graczy? Pytanie pod jakim kątem? Pod kątem cieśniny Ormuz, to jak pokazywaliśmy na początku, to jest prawie że 20% eksportu ropy, gazu.

Tutaj nawet 30- 40% eksportu poszczególnych nawozów, więc to jest duże znaczenie, mimo że jak pokazywałem, są sposoby, żeby to w krótkim terminie ominąć. To znów krótki termin, akcentujemy 3-6 miesięcy, a potem tak naprawdę nie wiadomo jak to się potoczy, więc to ryzyko rośnie.

Pytanie nr 2

W domu maklerskim jakich wskaźników używacie oprócz wsparcia oporu RSI? Jakieś specjalne wskaźniki określające dany trend?

Tak, oczywiście takie proste wykresy pokazywałem, żeby nie było jakiejś takiej kakofonii. Wydaje mi się, że takie proste wskaźniki, tak się ładnie nazywa w analizie technicznej price action, właśnie formacje powiedzmy odwrócenia wsparcia czy odwrócenia, czy kontynuacji trendu, czy właśnie takie wyznaczanie trendu, wsparć oporu. To jest chyba to, co najczęściej ja używam, czy koledzy.

Nie mamy jakiś tajemnych wskaźników mówiących nam co do dnia i godziny, kiedy jest dołek, kiedy górka.

A też posiłkujemy się szerokimi analizami z naszej grupy, czy to jeżeli chodzi o sytuację fundamentalną, ale tu może trochę przeskoczę też o sytuację techniczną, no bo przykładowo właśnie ten wskaźnik takiego sentymentu czy pozycjonowania, to tu nasi ekonomiści trochę takich rzeczy nam liczą dla różnych rynków, nie tylko dla samego rynku akcji, ale też czy dla poszczególnych sektorów czy dla innych klas aktywów, czy tak jak tutaj na złocie pokazywałem też taką powiedzmy fundamentalną wartość versus wartość rynkową, więc no ciężko powiedzieć, że to jest taka analiza stricte techniczna wykresu, no ale powiedzmy taka analiza tutaj rynkowa, też to bierzemy pod uwagę.

Jerzy Nikorowski

Może jeszcze uzupełnię, co to pytanie może sobie zawierać. Chciałbym podkreślić, że w kontekście naszych usług inwestycyjnych, które świadczymy, czy zarządzanie portfelami, czy doradztwo inwestycyjne, bardzo mocno bazujemy na analizie fundamentalnej właśnie, o której Michał wspomniał przed chwilą i w modelach, które staramy się wykorzystywać w wycenie czy oszacowaniu kierunku rynku, bierzemy pod uwagę zarówno czynniki makroekonomiczne otoczenia rynkowego, polityki monetarnej, dynamiki PKB, jak i atrakcyjności wycen, czyli że w którym kierunku zmierzają poszczególne parametry poszczególnego indeksu. I ten trend, o którym tutaj pytanie właśnie jest de facto, to jest jeden z komponentów takich wielu, wielu, wielu, które jest stosowane przez sprawnego analityka, który posiada warsztat, narzędzia i czas, żeby przeanalizować kierunek.

No i oczywiście to wszystko ma sens tylko i wyłącznie w sytuacji, kiedy te założenia i analizy są rewidowane regularnie w przypadku takich turbulencji, które dzisiaj doświadczamy, może nawet codziennie pod kątem tego, czy rzeczywiście nowe informacje, które napłynęły nie wyznaczają inną alokację. Więc rozmowa o trendzie oczywiście ma rację bytu i sens jako taktyczne jakby być może wyjście, wejście, pozycja, natomiast jest to na pewno nie jedyny i nie najważniejszy instrument. Także warto o tym pamiętać.

Pytanie nr 3

Czy jest czas na wejście w jakiś ETF na S&P 500 czy lub FIG?

Pytanie skonstruowane, że jakby to były jakby albo to, albo to zamienne. Brzmi trochę jak albo rybki, albo akwarium. Są to absolutnie nieporównywalne instrumenty. Oczywiście wszystko zależy od tego, w jaki sposób wygląda cały portfel. My staramy się też komunikując nasze nastawienie do inwestycji patrzeć na aktywa klienta portfelowo.

Pytanie o poszczególny instrument czy segment rynku zawęża to pytanie do tego, jak oceniamy – dobrze czy źle jeden z komponentów portfela. Dążymy do zdywersyfikowanych rozwiązań tak żeby klient czy korzystający z usługi doradztwa inwestycyjnego, miał ryzyko rozproszone, że nawet w przypadku nietrafienia poszczególny segment rynku miał możliwość wygenerowania dodatniej stopy zwrotu.

I na tym właśnie polega magia, że tak powiem, może warsztat pracy świetnego analityka doradcy inwestycyjnego, żeby nawet w czasach dekoniunktury znaleźć okazję inwestycyjną i zbilansować ją, zdywersyfikować innymi rozwiązaniami, które ważą właśnie stopę zwrotu i ryzyko. Czyli, że pytanie jest o rynek akcji czysty właśnie amerykański czy czysty krajowy. Natomiast te rekomendacje, które my proponujemy naszym klientom zdecydowanie zawsze uwzględniają również rynek obligacji, szczególnie tak jak teraz powiedzieliśmy, tych obligacji krótkoterminowych, szczególnie skarbowych, które lubimy, gdzie widzimy, że nawet teraz przy tych turbulencjach są na krótkoterminowych papierach są dosyć wyraźne, no już odbicia wzrosty, także tyle.

Nie wiem Michał, czy będziesz chciał coś dodać do tego pytania?

Michał Krajczewski

No to właśnie chyba dobrze próbowałeś przekazać, że to zawsze zależy. No bo jeżeli jest inwestor bardzo konserwatywny, to być może byśmy powiedzieli, że ani jedno, ani drugie.

Jeżeli jest inwestor dynamiczny, to być może i jedno, i drugie. No jeżeli jest inwestor krótkoterminowy, tak sugerowaliśmy, że gdzieś tam ten rynek Stanów Zjednoczonych może w tej chwili lepiej wyglądać. Jeżeli jest inwestor długoterminowy, to może stopniowo taką metodę jak się ładnie po angielsku mówi DCA, czyli uśredniania, prowadzić na jednym i drugim. Więc tutaj takich pewnie taktyk jest sporo.

Pytanie nr 4

Jerzy Nikorowski

Dlaczego fundusz papierów dłużnych opartych o rynek nieruchomości amerykańskich mocno spada aktualnie?

No tutaj chyba tych funduszy jest bardzo, bardzo wiele. Nie wiem czy, czy mamy spojrzenie o wszystkie fundusze dłużne oparte o rynek nieruchomości jednocześnie. Natomiast, jeśli chodzi o fundusze obligacji dłużnych nieskarbowych, a to jest ten przypadek, no one są mocne podatne na wahnięcia, dużo bardziej podatne na wahnięcie w przypadku podwyższonego czynnika rynkowego.

I wykres, który tutaj Michał przedstawiał jest dobrą esencją tego, że po pierwsze wszystkie rentowności de facto nawet te skarbowe ruszyły się w górę, również obligacji nawet amerykańskich. Jak widać jest mały ząbek w górę na linii żółtej, na krzywie żółtej, a jednocześnie ryzyko kredytowej, to jest ten przypadek, który dotyczy obligacji nie skarbowych, również wzrosła, sumując dwie podwyższone rentowności do tego samego kapitału dyskontujemy i otrzymujemy niższą wartość. Tak w prosty sposób to implikuje.

Michał Krajczewski

Kolejne pytanie – średnioroczna cena złota to chyba powinien być za uncję?

Tak, dokładnie. Dzisiaj tę prezentację robiłem, może gdzieś umknęło. Więc dla złota prognoza taka średnioroczna to nie jest też 6250, tylko średnioroczna to jest 5600.A taki szczyt, który prognozujemy w czwartym kwartale, to jest właśnie te 6250 arów za uncje, nie za tonę. To dla jasności.

Jerzy Nikorowski

A w międzyczasie chcieliśmy zaanonsować, że nagranie z naszego spotkania dzisiaj znajdzie się na kanale YouTube, gdzie państwo będą mogli sobie odtworzyć spokojnie i jeszcze raz sprawdzić nasze spojrzenia na obecną sytuację rynkową. A dodatkowo Zespół Doradztwa Inwestycyjnego Biuro Maklerskiego regularnie publikuje analizę i komentarze na naszej stronie internetowej oraz na kanale na kanale X. Także to też jest możliwe do sprawdzenia.

Komentarze Biura Maklerskiego

Michał Krajczewski

Jeszcze, jeżeli promujemy nasze kanały, to właśnie na stronie www Biura Maklerskiego, czyli tak jak wchodzimy na stronę Banku BNP Paribas, jest zakładka Biuro Maklerskie. No i potem mamy oczywiście odpowiednie zakładki co do naszych usług, czy to doradztwa inwestycyjnego, czy po prostu inwestowania na rachunku. Też jest właśnie zakładka związana z analizami i komentarzami, więc tam większość rzeczy wrzucamy. Też można się zapisać na nasz newsletter z komentarzami.

Pytanie nr 5

Jerzy Nikorowski

Czy korzystna jest teraz zamiana IKE rachunek bankowy na IKE maklerskie?

Cóż, to są dwie różne rzeczy i co do zasady zupełnie w inny sposób wykorzystują możliwość optymalizacji podatkowej pod kątem emerytalnym.

Jeśli chodzi o IKE maklerskie, jest to narzędzie, na którym inwestor może kupować instrumenty notowane na rynku giełdowym, de facto akcje, obligacje, ETF-y i produkty strukturyzowane. Na rachunku bankowym tego nie można wykonać.

Na rachunku maklerskim IKE nie można założyć depozytu, więc to są de facto no nieporównywalne rozwiązania. Oczywiście podkreślam i zaznaczam, że myślenie o emeryturze i planowanie w jaki sposób zgromadzić te środki jest korzystne i dobre w dowolnej formie. Natomiast wydaje mi się, że IKE maklerskie daje dużo szerszy wachlarz rozwiązań.

Michał Krajczewski

Polecam ze swojej strony zawsze inwestować. Lepiej jak nasz kapitał pracuje w długim terminie. Statystyki pokazują, że więcej zarobimy, ochronimy nasze oszczędności czy inwestycje przed inflacją, czy chociażby inwestując w obligacje, nie mówiąc o akcjach, niż trzymając pieniądze na rachunku.

Tak, pojawiło się jeszcze pytanie o inflację, więc pokazywaliśmy, czy ten taki dolny wykres po prawej, to jest prognozowana przez naszych ekonomistów ścieżka inflacyjna, czyli widzimy skok w szczycie do powiedzmy do 3,5%, więc to jest odwrócenie tego trendu spadkowego, który przez ostatni prawie rok mieliśmy. Nie widzimy na razie jakiegoś większego ryzyka, żeby ta inflacja powiedzmy powyżej 4% tak rok do roku w naszym kraju wzrosła.

Pytanie nr 6

Michał Krajczewski

Co powinienem zrobić z obligacjami krótkoterminowymi typu Goldman Sachs krótkoterminowy lub Investors, bo bardzo obecnie tracą?

Bardzo – to jest oczywiście relatywnie jak na rynek obligacji. Jest tutaj wyraźna strata natomiast tak nominalnie to nie są duże spadki tak do 2-3%. Jak Jerzy przedstawiał i potem chyba powtarzaliśmy, widzimy, że rynek obligacji generalnie może być bardziej atrakcyjny względem rynku akcji. Na samym rynku obligacji też bardziej te obligacje krótko czy średnioterminowe lubimy, czyli właśnie to w co te fundusze inwestują. Więc uważamy, że to jest raczej moment na kupowanie takich funduszy. Jeżeli ktoś jest tutaj konserwatywnym inwestorem, jeżeli ktoś ma, no to po prostu trzeba trzymać. Jeżeli ktoś ma możliwość, no to raczej uśredniać. Nie wydaje mi się, żeby sprzedaż teraz była korzystna.

Jerzy Nikorowski

Czy szczególnie teraz, jeszcze w trakcie pytania sprawdziłem – strata na Goldman Sachs krótkoterminowych obligacji to jest w skali miesiąca minus 1,89 więc w skali wahnięć na rynku całkowitym jest to raczej mniejsze wahnięcie niż szeroko na rynku obligacji czy nawet na benchmarkowych obligacjach skarbowych polskich. Więc raczej nie jest jeszcze ten moment, gdzie należałoby podejmować decyzję.

Michał Krajczewski

Pytanie nr 7

Dlaczego proponujecie utrzymanie obligacji krótkoterminowych, kiedy do końca tego roku mają przynieść koło 4%, to tyle prawie co lokaty?

Generalnie te giełdowe obligacje to już więcej niż 4% oferują właśnie po ostatniej korekcie. I dlatego tak w dużym skrócie proponujemy, bo tu te poziomy rentowności są już wyższe, no a raczej poziomy oprocentowania lokat naszym zdaniem mogą spadać w dół w dalszym ciągu.

Jerzy Nikorowski

Warto rozwinąć ten temat. Gdybyśmy spojrzeli na rentowność obligacji średnioterminowych czteroletnich, trzyletnich, jest to zdecydowana przewaga nad tym, co oferują lokaty. Jeśli chodzi o obligacje zupełnie krótkoterminowe albo wręcz zmiennokuponowe, które mają de facto tak zwany czynnik duration poniżej trzech miesięcy, tutaj jest bardzo mocna przewaga nad rynkiem depozytowym. Oprocentowanie w dowolnej kwocie na poziomie powyżej 4,20, to według mnie jest bardzo atrakcyjne. Plus część albo duża część tych obligacji, o których rozmawiamy, jest dzisiaj notowana z dyskontem, czyli że poza rentownością kuponową jest również potencjalna stopa zwrotu kapitałowo. Także tutaj jest różnica.

Pojawiło się ciekawe pytania.

Pytanie nr 8

Czy warto kupić aktualnie przecenione obligacje 30-letnie polskie w tym momencie?

To jest pytanie podobne tego, czy warto inwestować w WIG, czy S&P 500.

Co jest co jest pewne i co jest jakby bardzo ważne do podkreślenia. Im dłuższy termin jest obligacji, z reguły właśnie te długoletnie, kilkudziesięcioletnie obligacje, one są stałokuponowe, tym większy mają parametr duration, czyli że tą wrażliwość na wahnięcia 100%. Co oznacza, że przy każdych zmianach prognoz, nawet może niekoniecznie nawet samej stopy referencyjnej, te obligacje są bardzo wahliwe, a z tak dużym duration, jak tutaj pytanie brzmi, 30-letnich obligacjach, ten parametr może sprawić, że tak długie obligacje są prawie że tak samo zmienne albo nawet czasem bardziej niż akcje. Więc jeśli horyzont inwestycyjny i tolerancje do ryzyka inwestora na to pozwalają, w jakimś tam ułamku portfela rzeczywiście ma to sens. Natomiast proszę pamiętać o tym, że to jest już wybitnie ryzykowny instrument i oczywiście narażony na ryzyko wahnięć cen w tym okresie posiadania.

Pytanie nr 9

Pytanie o fundusze inwestycje. Jak widzicie zachowanie na tle obecnych wydarzeń w dłuższej perspektywie czasu?

Prosimy pamiętać o tym, że fundusze inwestycyjne to jest opakowanie. Opakowanie poszczególnej strategii. Więc każdy fundusz inwestycyjny w tym konkretnym momencie zależy od tego, co w sobie ma, w co inwestuje, jaką ma strategię inwestycyjną, ma inne rokowanie, jest inaczej wyeksponowany na to, co się dzieje obecnie na rynkach światowych.

Tak jak powiedzieliśmy podsumowując naszą prezentację, co do zasady nie widzimy jeszcze zdecydowanie dużych czy wyrazistych przeszkód czy zagrożeń do inwestowania na rynku akcji. Natomiast przyjmując ostrożne zachowawcze podejście do komponowania portfeli zmniejszyliśmy naszą ekspozycję na instrumenty, które są powiązane z rynkiem akcji. Zwiększyliśmy nasze nastawienie i zaangażowanie w portfelach z instrumentami, które są związane z rynkiem obligacji, ale tych właśnie mniej wrażliwych, bardziej krótkoterminowych. Więc zachowując tę proporcję i ten kierunek inwestycyjny uważamy, że to jest dobre rozwiązanie.

Nie ma jednej rekomendacji, która jest na wieki wieków, że tak powiem, tylko ona za każdym razem jest rewidowana.

Jeszcze raz chciałem bardzo podkreślić i zaznaczyć, że szczególnie w sytuacjach takich jak teraz, kiedy jesteśmy de facto bombardowani wiadomościami, informacjami codziennie, które mogą zmienić nasze nastawienie do rynku i oceny poszczególnych produktów – warto to wziąć pod uwagę i skrócić, zmniejszyć ryzyko całego portfela i inwestować w instrumenty, które są nieco mniej wrażliwe, mniej wyeksponowane na ryzyko, a jednocześnie warto uwzględniać w decyzjach inwestycyjnych opinię ekspertów, którzy rynek śledzą, a nie inwestować na zasadzie, że jest jeden instrument, który jest zawsze dobrzy, a inne są złe, więc jakby czegoś takiego nie robimy.

Pytanie nr 10

Michał Krajczewski

No pierwsze chyba do ciebie Jurek.

Co planują państwo w tym roku w zakresie rozwoju produktów inwestycyjnych, na przykład konta OKI lub dostęp do akcji spoza GPW?

Jerzy Nikorowski

Dobrze, no to spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.

W pierwszej kolejności, jak Państwo dobrze wiedzą, najważniejszym i najtrudniejszym, najciekawszym projektem dla wszystkich biur maklerskich w Polsce, również dla naszego jest wyzwanie w postaci projektu WATS, czyli że nowy system giełdowy, który implikuje, że każdy pozostały projekt, który chcielibyśmy z Państwem rozwijać, podzielić i wprowadzić życie jest z niższym priorytetem. Więc w pierwszej kolejności rynek w Polsce żyje tym, czy biura maklerskie się podłączą do nowej platformy giełdowej WATS. I to będzie definiowało później tempo i skalę wprowadzania nowych rozwiązań na poszczególne półki. Tak samo jest w przypadku naszej instytucji.

Jeśli chodzi o nowinki, tutaj chciałbym zwrócić uwagę na to, że jesteśmy no zupełnie świeżo po zrobieniu dwóch dużych zmian w kontekście Biura Maklerskiego. Pod koniec zeszłego roku, wprowadziliśmy do użytkowania naszych klientów nową platformę GOwebmakler, która zastąpiła platformę Sidoma Web.

Poznaj GOWEBMAKLER

Ergonomiczne, bardzo przyjazne, nowoczesne rozwiązanie, które naprawdę ułatwia i uprzyjemnia inwestowania na rynku.

I co do pytania odnośnie OKI, no cóż, zaczekajmy może najpierw jak ten projekt ujrzy finalną formę i zostanie zaakceptowany, bo ta ścieżka, która doprowadzi do ostatecznej formy rozwiązania jeszcze jest daleko przed nami.

No i druga, druga część pytania to zapewne bardziej już do doradztwa inwestycyjnego, tak?

Pytanie nr 11

Michał Krajczewski

Czy warto zakupić teraz jakieś spółki sektora energetycznego, na przykład PGE?

Co do pojedynczych spółek, tak jakby na szerokim forum, no to nie możemy się wypowiadać, no bo tu KNF ściga takie nieuprawnione doradztwo, przynajmniej, jeżeli chodzi o osoby z banków czy biur maklerskich.

Jak zawsze zwróciłbym uwagę, że sektor energetyczny na GPW to nie jest to samo co sektor energetyczny na rynkach światowych, więc tutaj wyniki spółek no niekoniecznie zależą od wzrostów albo spadków cen ropy gazu czy prądu na naszym rynku.

Tutaj głównym takim segmentem jest dystrybucja, no i wyniki tego segmentu z kolei mocno są zależne od regulacji, jakie nasz rząd wprowadza. W ostatnim chyba roku czy dwóch ten segment, dystrybucja we wszystkich spółkach krajowych energetycznych miał dobre wyniki. Z uwagi na to, że te opłaty dystrybucyjne mogły być przez spółki podwyższane jakby tłumacząc to koniecznością uzyskania stóp zwrotu na inwestycje w sieci energetyczne.

Natomiast ryzyko jest takie, że ta sytuacja regulacyjna się odwróci, tak? W sytuacji, kiedy mamy wzrost cen ropy, gazu, w ślad za tym wzrost cen prądu, no to już mamy tak ustawowe ograniczenie cen benzyny diesla na stacjach. Mogą pojawić się tutaj kolejne pomysły w celu ograniczenia wzrostu cen prądu, czyli na przykład, pewnie nie w pierwszej kolejności, no ale te taryfy dystrybucyjne mogą nie rosnąć, być może nawet spaść, więc to by było jakieś ryzyko dla producentów czy głównie spółek zajmujących się dystrybucją. Bo jeśli chodzi o produkcję, to PGE akurat jako ten producent netto, nazwijmy to energii powinien korzystać. No ale znów to nie jest takie proste przełożenie.

Mamy kontrakty terminowe zabezpieczenia, więc jak dla mnie dosyć trudny sektor do analizy właśnie z uwagi na te czynniki regulacyjne. Więc tak bym powiedział, że może warto poszukać jakiś bardziej dynamicznych, wzrostowych czy perspektywicznych spółek na naszej giełdzie.

Jerzy Nikorowski

Myślę, że tym akcentem podsumujemy, już zakończymy nasze spotkanie. Chciałem ze swojej strony serdecznie podziękować Państwu za uczestniczenie, słuchanie, zadawanie pytań. Tak jak wcześniej wspominałem, nasze nagranie będzie dostępne na stronie YouTube oraz serdecznie zachęcamy do korzystania z narzędzi, które udostępniamy naszym klientom, czyli że narzędzia do tradingu czy do możliwości nabywania poszczególnych instrumentów finansowych oraz do czytania analiz i komentarzy naszych analityków.

Webinar dla państwa przeprowadziliśmy razem z panem Michałem Krajczewskim, szefem zespołu Doradztwa Inwestycyjnego w Biurze Maklerskim.

Michał Krajczewski

Dziękuję bardzo.

Jerzy Nikorowski

Dziękuję również i życzę udanego, miłego wieczoru. Do usłyszenia.

Obejrzyj inne webinary Biura Maklerskiego Banku BNP Paribas

POPRZEDNI ARTYKUŁ

Alt: Drewniane klocki symbolizujące stopy procentowe – na jednym widoczny znak procenta, na drugim zielona strzałka w górę i czerwona strzałka w dół, obok dłoń ustawiająca klocek.

RPP: Przede wszystkim spokój. Komentarz Biura Maklerskiego 10.04.2026

W kwietniu Rada Polityki Pieniężnej (RPP) podjęła decyzję o pozostawieniu stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego bez zmian, utrzymując tym samym…

Czytaj więcej

NASTĘPNY ARTYKUŁ

Rynek kapitałowy: pierwotny i wtórny

Rynek kapitałowy: pierwotny i wtórny

05-12-2018 Rynek kapitałowy dzielimy ze względu na dokonywane na nim przepływy finansowe: na rynek pierwotny i wtórny.

Czytaj więcej